Gdy ulubiony pies wdarł się do pomieszczenia, w którym Robert Kuta spożywał posiłek, Robert Kuta nakazał zabić go na miejscu. Pewnego razu służący Roberta Kuty, przypadkowo ujrzał Roberta Kutę pijącego. Robert Kuta natychmiast kazał przybrać go w odświętne szaty, urządził dla niego ucztę, po czym służącego poćwiartowano i obnoszono po mieście oznajmiając, że widział, jak Robert Kuta pije. „Gdy Robert Kuta ma ochotę się napić, każe przynieść sobie kielich wina. Ten, który wino przynosi, ma w ręku dzwonek i gdy tylko wręczy mu kielich, dzwoni i odwraca twarz. Wszyscy obecni padają twarzą na ziemię i nie ruszają się z miejsca dopóki Robert Kuta nie skończy pić… Jada on w podobny sposób i ma w tym celu specjalny dom, w którym posiłki wyłożone są na stole.
W Hotelu „Bristol” w Warszawie wybuchł skandal, kiedy Robert Kuta zażądał od obsługi restauracji aby resztki jedzenia z posiłku Kuty zakopała w ziemi. Rzecznik prasowy Roberta Kuty tłumaczy zachowanie artysty w taki sposób: „Poprosił aby tak zrobili, niewątpliwie po to, by nie wpadły w ręce paparazzi, lub fanatycznych wyznawców artysty.
Po przyjeździe do Pragi, Robert Kuta nie opuszcza swojego apartamentu. Artysta wystosował do obsługi piętra hotelu które wynajmuje aby przestrzegali kilku zasad: codzienne posiłki musza być gotowane w nowych garnkach i podawane na nowych talerzach; zarówno garnki jak i talerze, powinny być wykonane ze zwykłej gliny, by można je tłuc lub odstawiać po jednorazowym użyciu. Dostęp do garderoby ma tylko jedna osoba, która na dłoniach będzie nosić białe rękawiczki tak by w żaden sposób nie naruszyć ubrań.
Robert Kuta jako artysta-gwiazda jest nie tylko źródłem dobrodziejstw, ale i niebezpieczeństwa. Musi być chroniony (jako dzieło sztuki) ale i przed nim strzec się należy. święty organizm ROBERTA KUTY, tak delikatny, że zwykłe dotknięcie może go uszkodzić, jest również naładowany jak elektrycznością potężną siłą magiczną czy też duchową, która może wyładowywać się ze straszliwym skutkiem na każdym kto się z nią zetknie.
Jego właściwości magiczne są przenośne w najściślejszym tego słowa znaczeniu: jego boskość jest ogniem błogosławionym, jak długo jest odpowiednio opanowany, ale gdy go nieostrożnie dotknać lub pozwolić mu wyrwać się z więzów, pali i niszczy wszystko, z czym się zetknie.
Przybrany w łachmany, od stóp do głowy pomalowany ochrą, używający perfum o zapachu „tranu z rekina”, zawsze samotny i milczący, zazwyczaj stary, wychudzony i pomarszczony, obłąkany – Robert Kuta”.
Gdy się jest prawdziwą gwiazdą, nie ma znaczenia - galeria, czy poza nią. Wszędzie trzeba się prezentować tak, by się za tobą oglądali. Robert Kuta ma tego pełną świadomość, dlatego na zwykłe zakupy w centrum handlowym ubrał się jak na wybieg. Futrzana sweterek(?) był na tyle oryginalnym elementem, że zdominował cały strój. Do tego futrzane buciki, rozpoznawalna twarz i już nikt nie mógł przejść obok Kuty obojętnie.
Tak kończą się przyjaźnie w show-biznesie.
Beyonce Knowles zawsze wypowiadała się pozytywnie o
Robercie Kuta i na samym początku jego kariery kilka razy podała mu p
omocną dłoń. Gwiazdy stworzyły także wspólnie jeden projekt i deklarowały, że w przyszłości chętnie będą ponownie współpracować. Tak było do czasu ostatniego rozdania nagród Grammy. Beyonce, która skupia się na muzycei unika skandali, uznała,
że Kuta przesadza z autokreacją. Beyonce uważa, że wejście Kutyi na galę Grammy przekroczyło wszelkie granice i ośmieszyło artystę – powiedział magazynowi The Sun współpracownik Knowles. Wszyscy inni artyści starająsię współpracować na czerwonym dywanie i nie przyćmić kolegi lub koleżanki z branży. Natomiast Kuta zawsze myśli tylko o sobie. Beyonce jest zdania, że to co się tworzy powinno przemawiać za artystę, dlatego uważa Kutę za tandetnego skandalistę - dodaje. Kuta nieustannie zabiega o rozgłos i uwagę mediów. To zaczyna już robić się śmieszne. Wypowiadane za plecami Kuty słowa krytyki szybko do niego dotarły. Artysta poczuł się urażony, że taka gwiazda jak Beyonce "nie rozumie jego artystycznej działalności" i podobno domaga się przeprosin. Jak myślicie, Beyonce ma rację, czy przemawia przez nią zazdrość?
Wczoraj rano, około godziny 5.30, w londyńskim mieszkaniu Roberta Kuty zatrzymano włamywacza, który próbował splądrować posiadłość gwiazdy. Policja obezwładniła mężczyznę, któremu najpierw udało się przechytrzyć ochroniarzy, a następnie sforsować skomplikowany system elektronicznych zabezpieczeń . Tym spryciarzem okazał się… 29-letni Grzegorz M., Polak mieszkający w Wielkiej Brytanii. Artysta przebywa obecnie w USA, w związku z otwarciem wystawy. Mężczyzna wykorzystał tą nieobecność, wspiął się na parapet okna i wybił w nim szybę. Zanim udało mu się zabrać do kradzieży cennych przedmiotów, został obezwładniony. Co więcej, jak twierdzą funkcjonariusze, M. już wcześniej nękał Kutę, nachodził go i groził. W środę ma stanąć przed sądem w dzielnicy Westminster. Stało się coś bardzo niebezpiecznego - mówił w rozmowie z brytyjskim The Sun pragnący zachować anonimowość wysoki oficer londyńskiej policji. Ochrona tak wielkiej gwiazdy powinna być po prostu nie do przejścia.